![]() |
| źródło:canadianfamily.ca |
Krótko po Nowym Roku przygotowując się do przyszłości, postanowiłam nieco posprzątać moją teraźniejszość i dążyć ku temu, żeby czas nie przepływał mi przez palce. Na styczeń wybrałam kilka prostych czynności, które, mam nadzieję, stały się moimi nawykami. Kończy się styczeń, a więc pora na małe podsumowanie:
1. Wczesne wstawanie
Nie potrafię jeszcze wstawać wcześniej niż o 7.30. Docelowo chciałabym wstawać o 6.30, jednak póki jest zima nic mnie do tego nie przekona. Wstaję dwie godziny wcześniej i czytam książki nie naukowe, które jednak mnie inspirują do formułowania obrazu mojego życia. W ciągu miesiąca zyskałam około 60 godzin. Nieźle, co?
2. Wieczorny rytuał
Fantastycznie, że udało mi się przeczytać o takim przyśpieszaczu nawyku wczesnego wstawania, jak utworzenie sobie wieczornego rytuału. U mnie składa się na niego 3 rzeczy: wyłączenie komputera 40 minut przed zamierzonym pójściem spać, czyli w okolicach 22.20. Prysznic, przebranie się w ulubioną piżamkę, miła w dotyku pościel, przewietrzony wcześniej pokój, chwila na medytacje i podsumowanie dnia. Niektórzy jeszcze układają plan dnia, ale mi wygodniej jest to zrobić rano. Czytam jeszcze kilka stron jakiejś powieści albo innej książki, nie wymagającej skupienia. Gaszę światło, odwracam się na bok - zasypiam.
Równoległy składnik rytuału to uprzątnięcie biurka, zmywanie naczyń, ułożenie ubrań w szafie. Zajmuje chwilkę, a o ileż przyjemniej rozejrzeć się po takim pokoju rano!
3. Minimalizm w szafie
Cieszą oko w połowie puste półki. Szalenie pomógł mi pomysł 6 items, z pewną moją modyfikacją, bo jak na razie trwał tylko tydzień. Ubrania do chodzenia w nich ułożyłam na jednej półce – bardzo przyśpieszyło to proces ubierania się, tzw. proces decyzyjny, a oprócz tego rozwinęło wyobraźnię i wspominaną przez Goka Wana pewność co do własnego wyglądu.
Na razie tyle. Jak zwykle drobna zmiana bardzo cieszy i dodaje wiary w siebie. Dlatego staram się cieszyć się ze swoich poranków i dbać o przyjemne poranne wstawanie. Tutaj akurat dobrze się spisuje motyw nagrody. Poza tym, jako że uwielbiam proces inkubacji (określam go jako proces wylegiwania się idei), cieszę się z tego, że treść przeczytana rano wieczorem jest już zupełnie intuicyjnie przyswojona, czasami okazuje się nawet, że jest przydatna w ciągu dnia.
Tak to wygląda u mnie. A Wam jak się udaje dotrzymywać styczniowych/noworocznych postanowień? A może na Was nie działają i uważacie je za przeżytek. Jeśli tak, to jakie macie sposoby na dotrzymywanie obietnic składanych sobie?

Marianno, jestem pod wrażeniem ;) nie wiem czego bardziej Twoich zdolnosci pisarskich, czy tego jak skrupulatnie realizujesz swoje postanowienia. Kiedy rozmawialysmy o tym to dałas mi do myslenia, ale na tym sie skonczylo... będę śledzić Twoje poczynania i daj Boże wkoncu conieco pozmieniam w swoim zyciu praktycznie a nie tylko 'z zamiarem';))
OdpowiedzUsuńa na tance - dawaj termin :>
buziaki:*
No cóż - mogę być Twoją inspiracją, jeśli poprosisz :-)
OdpowiedzUsuńA tak na serio, to ta porządkująca się dopiero rzeczywistość jest fantastyczna!
Pozdrawiam :)
Mari, jestem pod wrażeniem. Będę śledzić Twojego bloga, dodam go do RSS. Miło mi poznać kolejną minimalistkę. Zdradzisz swój sposób na wczesne wstawania? Dla mnie to, coś do czego dążę, ale za Chiny Ludowe nie mogę tego zrealizować.
OdpowiedzUsuńWasp - hej :) Miło Cię tu widzieć!
OdpowiedzUsuńW skrócie to nic mi nie pomagało, tak samo jak i Tobie - czytałam na Twoim blogu. Rano po prostu staram się robić to, co mi się podoba, coś dla mnie i nie związanego z edukacją obowiązkową.
Moim zdaniem konieczne są też wieczorne rytuały. Czytałam sporo o wczesnym wstawaniu, ale wcześniej nic mi to nie dawało. Znalazłam jednak już na siebie sposób i wkrótce go opiszę :)